Na urodziny !

DSC_1466
Święta
z krwi i kości

Błogosławiona Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza.
Kim właściwie była? Dlaczego błogosławiona?
Czym może ująć dzisiejszego człowieka?


Franciszka Anna Józefa Siedliska, bo tak się nazywała, urodziła się w 1842 roku w Roszkowej Woli w majętnej rodzinie. Jako dziewczynka nieustannie szukała bliskości swej matki. Ta jednak z powodu problemów zdrowotnych nie była w stanie należycie zająć się córką, a tym samym zaspokoić jej naturalnych potrzeb emocjonalnych. Wcześnie łaska Boża dała o sobie znać. Mała Frania, wychowywana raczej przez guwernantki niż przez matkę, zwracała się ku Bogu, który jako jedyny ją rozumiał
i potrafił uspokoić. Bardzo głęboko przeżyła sakrament I Komunii św., który przyjęła
w wieku trzynastu lat. Wtedy po raz pierwszy zapragnęła, choć sama nie mogła tego pojąć, oddać się całkowicie Panu Bogu. Właściwie dalsze życie było dążeniem do realizacji tego zamierzenia. Słabe zdrowie, kilkukrotna bliskość śmierci, częste choroby mamy, jej niedostępność emocjonalna, twardy charakter ojca i zdecydowany sprzeciw wobec oddania Frani na służbę Bożą – taka była droga przyszłej Błogosławionej.

W końcu jednak Pan, prowadząc ją przez dalsze doświadczenia, dał jej utworzyć Zgromadzenie. Była nie tylko jego założycielką, ale przede wszystkim Matką dla sióstr.  Otwierała im swe serce i wskazywała na Serce miłosiernego Boga, na Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Pisała: „Dla mnie, Panie, byłeś i jesteś Dobrym Pasterzem, bo gdy przez nędzę moją opuściłam Ciebie, Tyś mnie nie odrzucił, nie zostawiłeś mnie samej sobie, lecz szukałeś mnie, broniłeś od ostatniej zguby, wyrwałeś z przepaści i na ramionach Twych przyniosłeś do owczarni swojej (…)”
Pragnęła, aby wszyscy mogli doświadczyć Jego czułej miłości i troskliwości.
„O Panie mój, żebyż to wszyscy ludzie Cię znali, żebym wszystkim opowiedzieć mogła cuda Twej dobroci i Twej miłości, Królu mój, coś Ty dla mnie uczynił, jak umiłowałeś mnie”.
I opowiadała swoim życiem. Była pełna dobroci i czułości. Siostry podkreślały jej wyrozumiałą łagodność i cierpliwość. Nigdy nie szukała siebie, lecz wola Boża była zawsze wyznacznikiem w codziennym postępowaniu. Mimo trudnych relacji z najbliższymi, dzięki łaskawości Bożej, stała się ciepłą i czułą wobec sióstr kobietą. Stała się prawdziwą Matką.

Dzięki Ci, Panie, za Twoją wielką moc! Dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych…
s. Milena

Patrzę na Ciebie Franciszko, na Twoje wizerunki, fotografie i mam w sercu jedno pytanie, które nurtuje mnie od dawna: „Dlaczego Jesteś taka poważna?”.
Chciałabym zobaczyć Cię uśmiechniętą, wtedy łatwiej byłoby mi mówić do Ciebie- Matko. Może to nie jest zbyt głębokie doświadczenie Jej osoby, ale po ludzku utrudnia mi nawiązanie z Franciszką bliższej relacji. Jednak nie chciałabym pozostać na tym wrażeniu, więc pytam, dociekam i szukam mojego własnego sposobu na tę bliskość. Usłyszałam kiedyś od jednej z sióstr ważną wskazówkę – aby lepiej zrozumieć Franciszkę, trzeba wziąć pod uwagę kulturę tamtej epoki, w której się wychowała. Funkcjonowały wtedy pewne kurtuazyjne zasady i normy, którym kobieta ze szlacheckiej rodziny musiała się podporządkować. Nie było mowy o takiej otwartości jak dzisiaj, o zbytnim spoufalaniu się, raczej zachowywano szeroko pojęty dystans
i powściągliwość w okazywaniu uczuć.
W związku z tym, my nowicjuszki XXI wieku łamiemy tę barierę i robimy z matką selfie z nadzieją, że Ona uśmiecha się do nas z okna Domu Ojca.

Poznając historię życia błogosławionej (czyt. szczęśliwej) Marii od Pana Jezusa Dobrego Pasterza, ujmuje mnie Jej miłość do sióstr i wielka cierpliwość, by każdą przyjąć z taką troską i czułością, z jaką zrobiłby to Pan Jezus. Przytoczę tutaj jedno zdarzenie,
które bardzo mnie poruszyło. Otóż, pewnego razu Matka, idąc korytarzem nie zauważyła, że podłoga została właśnie umyta. Poślizgnęła się na mokrej nawierzchni i upadła, co przysporzyło się sporo bólu. Jedna z sióstr koniecznie chciała znaleźć winowajcę umytej podłogi, ale Matka jej tego zabroniła ofiarowując to cierpienie Panu Jezusowi. Błogosławiona kochała swoje siostry jak Dobra Matka, będąc czułym znakiem Dobroci Boga Ojca (Vita Consecrata nr.57)
s. Klara

Kim jest dla mnie bł. Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza?
Jest przede wszystkim Matką. Czytając wspomnienia sióstr o Matce i słuchając tych, którzy poznają ją przez jej pisma widzę, że sposób w jaki się zwraca do swoich sióstr aż emanuje bliskością, serdecznością i ciepłem. Poznaję Matkę jako prawdziwą kobietę z całym pięknem jej zalet i kruchości, które każdy z nas ma. Nie jest kimś, kto tylko patrzy z góry i zawstydza, ale wręcz przeciwnie aż zaprasza do relacji z Nią.

Jest Matką, a to znaczy, że zależy jej na relacjach pełnych bezwarunkowej miłości.
Jest Matką, której zależy na dobru i świętości każdej i każdego z nas.
Jest Matką, która niesie również bagaż swojego życia, pokazując nam, że wszystko,
co otrzymujemy i co nas spotyka jest z łaski Bożej.
,,Miłosierdziu Bożemu wszystko zawdzięczam” – tak mówiła, wskazując nam drogę wdzięczności za każde doświadczenie naszego życia. Każde. Nie tylko te, którymi mogę się pochwalić, ale również te, a nawet przede wszystkim te, które ukazują moje słabości. Każde. Bo w każdym ukryty jest Bóg, który pociąga nas swoim Miłosierdziem.
s. Gaudia

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s